RSS
poniedziałek, 11 października 2010

Znowu nie dotrzymałem obietnicy. Miałem pisać częściej a le cóż nie wyszło. Ale to temat na dłużsża notkę dlaczego mi się nie chce. A teraz czas przejść do rzeczy.

A więć tydzień temu mo pan profesor od języka polskiego a zarazem mój wychowawca dostał zawału serca. Oczywiście przeżył i już ma się całkiem dobrze jeśli w 4 dni  po zawale zadzwonił do szkoły i poprosił gospodynie do telefonu gdzie przemaglował ją z Wertera i werteryzmu którego przerobiliśmy w 2 godz lekcyjne z taką fajną starą nauczycielką. Pan profesor na koniec przepytywania prze telefon stwierdził że gospodyni ma bardzo dobre notatki. Jednak w ciągu tygodnia mieliśmy 2 różne nauczycielki i 2 różne podejścia do nauczania lecz kochana pani dyrektor załatwiła nam już zastępstwo do powrotu pana profesora.

Dzisiejsza lekcja była przypomnieniem lat gimnazjum gdzie mieliśmy pełną swobodę myśli i interpretacji, nie to co w liceum gdzie obowiązuje jedna interpretacja a pozostałe są do niczego bo nie ma ich w kluczu maturalnym. I właśnie ten klucz maturalny jest do niczego bo jest ogólnikowy a trafienie w niego jest prawie że równe z trafieniem szóstki w totolotka. Stara matura sprawdzałą wiedzę  anie chytrość ucznia i to było jej wielkim plusem. A jeszcze trzeba pomyśleć jak jest rozłożony harmonogram zdawania matury, 3 dni pod rząd takie ciężkie przedmioty. Po takim maratonie maturzyści wyglądają jak "wyjdź stąd i nigdy nie wracaj" a na dodatek zdawanie jednego przedmiotu zajmuje obowiązkowego na poziomie rozszerzonym zajmuje cały dzień. Zamiast zrobić tak, że jeśli ktoś rwie się na rozszerzenie to już nie pisze podstawy. Ministerstwo nie myśli i przez ich głuptę marnuje się tyle papieru.

O Matko Bosko matura za rok a ja już narzekam

piątek, 17 września 2010

Jutro zaczynam warsztaty fotograficzne z pewnym znanym lub nieznamym fotografem. Z tego co wiem wspólnie z kolegami robi teraz wystatwę do Paryża. Jest to bardzo miły człowiek. POwiedział naszej grupie, że co prawda czeka nas bardzo ciężka praca ale powinna się opłacić tym iż będziemy jeździć z nim na wystawy w Polsce, a jeśli nasza będzie dobra to wyślemy ją w świat. Na pierwszy ogień poleci nasza miejscowość a później stolica i innne miasta europejskie.

W tym tygodniu trochę mi się chorowało. Tata postawił mi bańki i o dziwo zmieściło się ich 36 sztuk. Byłem też u lekarza. Wipisał mi antybiotyki ale zapomniał chyba o osłonowych i mam małe problemy z brzuchem.

Wiem notataka jest do nieczego. Mi się nie podoba ale cóż obiecałe, że będę częściej pisał. Więc piszę.

sobota, 04 września 2010

Tata prosiłę mnie z rana żebym umył mu samochód. Zrobiłem to co chciał. Zapuścił go tak, że myłem go trzy godziny. Chcąc uchronić moją pracę przed zniszczeniem przez deszcz SAM zaparkowałem go w garażu. Pierwszy raz siedziałem za kólkiem wcześniej udawało mi się ten samochód jedynie odpalić a dziś już jeździłem. Uważam to za mój wielki sukces. Jedyne co mi jeszcze nie wychodzi to ruszanie. Chociaż do tyłu szedł doskonale to do przodu już trochę gorzej. Jestem wielki. Ciekawe jak tata zareaguje czy się ucieszy że jego syn już trochę umie jeździć czy się wkurzy, że mogłem go rozbić z lekka.

środa, 01 września 2010

Dziś ropocząłem drugi rok nauki w szacownej Alma mater najstarszej szkole w regionie. Oczywiście na moją kadencję przypadła wojewódzka inauguracja roku szkolenego. Trzy godziny ględzenia o niczym. Najbardziej wkurzył mnie pan poseł Zieliński. Który jak zwykle mówił o tym jakie to były dobre rządy PiS. Kurator oświaty razem z z kimś z ministerstwa mówili o oświacie w Polsce. Jakby mnie to obchodziło. I tak człowiek siedzi na d.... i się zastanawia co tutaj robi. Jak zobaczyłem swój plan to zwątpiłem w życie dzień zaczynam albo od polskkiego lub historii, wyjątkiem jest środa kiedy mam dwa wf, czyli dwie godziny przepisywania. I na dodatek mam cały czas siedem lekcji więc nie będę już chodził ze swoją paczką do naszego miejsca. To mnie dobija. I cholera jutro polski a później historia. Niby powinienym się cieszyć, bo to moje rozszerzenia, ale nie tak na sam początek. Ratunku!! Po wakacjach mam alergię na szkołę........

wtorek, 17 sierpnia 2010

Oj tyle czasu mnie tu nie było. Wiele się zmioeniło w szczególności wpisów pewnej licealistki. Trochę czasu mio zajęło za nim jwszystkie wpsiy przeczytałem. Za to nie wiem co się zstało z blogiem malanato. Jak tu się znajdziesz to się odezwij.

Teraz czemu mnie nie było. Od początku wakacji komputer był niesprawny i wylądował w naprawie potem problemy z dostawcą internetu.

Co u mnie? Wakacje. Sposro czasu spędzałem w POgraniczu lecz sezon letni się zakończył i koncerty też. A szkoda tak lubię klezmerów. Będę musiał czekać znów cały rok żeby ich posłuchać.

Oprócz tego sprawy damsko-męskie sa w stagnacji.

Trochę pracuję w sklepie ojca.

Dalej nie rzuciłem nałogu palenie papierosów. Nałóg się wręcz pogorszył bo palę już coraz mocniejsz i coraz więcej. Obraz dzisiejszej popielniczki mnie przeraża.

Ludzie ja chcę do Pogranicza. A tu zamknięte i nie ma koncertów. Prawie codziennie był jakiś. A to klezmerzyto TUTAj czy Paris tetris. A teraz cisza do następnego roku.

Chęć do pisania mi powróciła ale nie mam za bardzo czym. A pisanie o byle czym mi nie pasuje.

Tempo mojego pisania się poprawiło. wow suksces

Teraz trzeba zabierać się do zmycia podłogi i rozpalenia w piecu by wodę zagrzać. Brakuje mi mieszkania w bloku tam nic nie było tzreba robić (palenie w piecu itd)

Od tej notki obiecuję poprawę minimum jedna notka na tydzień a jeśli się uda to nawet więcej.

Pozdrawiam was i czekam kiedy odezwie się malanato.

środa, 07 kwietnia 2010

I po 3 tygodniach Adaś wybrał jednak przyjaźń. Powiedział, że jeśli dalej to będzie ciągnął to zrani jeszcze mocniej mnie i zrani ją. Ale cholera mógł poczekać z tym. Powiedział jej że to koniec  przed samymi świętami. Wszystko może by się dalej ciągneło gdybym usunął smsy z telefonu zanim go pożyczyłem Paulinie. Przeczytałę wszystkie i dowiedziałą się że Adaś ma wątpliwości. No i przyparła go do muru. Do ostatniej chwili prosiłem błagałem żeby się jeszcze zastanowił zanim zerwie. Przecież ja przeżyję. Głównie chodziło mi o nią i jej uczucia. Widziałem, że się zaangażowała. Ale on się uparł, że przyjaźń jest ważniejsza. Jestem mu wdzięczny za to że jednak wybrał przyjaźń, jednak wiem, że ma mały żal do mnie za całą sytuację. Nie wiem co mam robić. Paulina powiesiła na mnie psy i postawiła krzyżyk. Obwinia mnie za całą sytuację. Wiem, że to moja wina i wszystkie kosekwencje biorę na siebie. W Wielkanoc pogratulowała mi. Gdy spytałem się czego napisała że mam się spytać Adama. Wic jesycye tej samej nocz napisaem do niej dugi list w którym wszystko jej wyjaśniłem i wszystko wyznałem. Prosiłem tylko o wybaczenia dla Adama bo on na złość z jej strony nie zasłóżył ja nie zasłóżyłem na nic poza zapomnieniem. Moja Prośba dotycząca mnie chyba została spełniona.

niedziela, 21 marca 2010

Boli boli cholera jasna boli!! Czuję się tak jakby ktoś posypał sól na moje rany. A może to ja sam tą sól sypię? Chyba tak. A czemu? Wczoraj pojechałem na saunę z Adamem i Pauliną. Mieli jechać sami chłopacy. Ale Palina się jednak zdecydowała a mnie uprzedili o tym 5 - 10 min przed wyjazdem. Jak to Adam powiedział: "Żebyś się nam nie rozmyślił i rozerwał trochę". No a skąd on może wiedzieć czego mi wczoraj było? Tak potrzebny mi był ich widok przytulających się do siebie i całujących! Aż byłem gotów Adama walnąć prosto w twarz. Ale przez dziweczynę nie starcę przyjaciela.

Po tej akcji Adama ostatecznie postanowiłem zerwać z nimi wszystkimi kontakt na jakiś czas. Adam nie jest z tego zadowolony. Powiedział, że w ten sposób zachowam się jak gówniarz. Ale ja nie wiem jak mam się zachować. nie wiem co mam robić mówić przy nich. Głos staje mie w gardle. Muszę kłamać czemu ma taki humor do bani. Ale na szczęście muszę kłamać tylko Paulinie.

Zerwę te kontakty do tego momentu aż sam się z tym nie pogodzę. Bo przecież nie będę chodził cały czas z maska na twarzy! Nie chcę tego. Chcę pokazywać swoją naturalną twarz nie maskę. Adam niedługo to zrozumie. Mądry z niego chłopak powinien zrozumieć. Zna mnie przecież tyle czasu.

Ale jest jeszcze jeden problem. Jak się rozstaną to JA ten burdel będę musiał ogarnąć. A to będzie bardzo trudne. Bo przecież sam do ich poznania przyłozyłem ręce.

 

piątek, 19 marca 2010

Tytuł tej notki jest wszystkomówiący. Dwie najbliższe mi osoby wbiły mi nóż. Układ damsko męski nie istnieje. Jedna ze stro wcześniej czy później będzie chciała czegoś więcej. Tak jest ze mną. Przekroczyłem granicę przyjaźni względem Pauliny. Zakochałem się w niej jak szczeniak. Robiłem się zazdrosny. Sam się na tym złapałem. Adam zadziałał jak katalizator. I pojechałem do niego wczoraj o tym pogadać poradzić się co robić. A tu niespodzianka. Powiedział żebym usiadła zapalił papierosa bo teraz chce też mi coś powiedzieć. I powiedział. Ostatnio całował się z nią. Miałem się dowiedzieć od nich razem. Jednak postanowił, że po tym co mu powiedziałem musiał. I dożucił jeszcze, że pomiędzy nimi iskrzy i to porządnie. Ale powiedział, że jeśli chcę on zerwie ten kontakt. No chyba byłby głupcem jeśli by to zrobił. To ja się zgapiłem. To moja wina. A później zacząłem chodzić po pokoju paląc jednego papierosa za drugim, cały czas muślałem co zrobić by zachować jakiekolwiek pozory. Adam w tym czasie siedział i gapił się na mnie jakbym był jego ojcem który obmyśla mu karę. Dopiero po 4 papierosie zaczeliśmy rozmowę. Jeszcze została tylko jedna sprawa tego wieczora. Musieliśmy obaj iść do Pauliny gdzie miałem się dowiedzieć o tym co zaszło. A byłem wtedy taki wściekły... Jednak nie potrafiłem dokładnie nałożyć maski czlówieka szczęśliwego. I pomyśleć, że sam przyłożyłem do tego rękę. Bliżej zapoznałem ich ze sobą. Wziąłego go na pierwszą posiadówkę przy herbacie u Pauliny. I tak wyszło teraz zostało mi patrzeć na ich szczęście jeśli coś z tego wyjdzie i z męk Adama który widzi mój ból. A jedynym wyjściem z tej sytuacji jest spalenie mostów za sobą, które może za jakiś czas odbuduję.

 

poniedziałek, 08 lutego 2010

Kolejna tragedia w mojej okolicy. Znów powiesił się chłopak. ten tym razem miał 18 lat. Zrobił to ponoć przez kolegów którzy już od podstatwówki dawali mu mocno w kość. jego mama chroniła go przed tym jak mogła w gimnazjum zmienił szkołę. Jednak to nic nie dało. Chciał pość do technikum aby później odziedziczyć gospodarkę rodziców. Już tegonie zrobi. Byłem na spacerze z jego siostrą cioteczną gdy się o tym dowiedziała. Jej szloch poszedł na całe miasto. Ledwo odprowadziłem ją do domu. Tam czekała już jej mama. Obie zaczęły płakać... reszty chyba nie tzrba mówić. Mam nadzieję, że ta sytuacja wpłynie na tych chłopaków co mu dokuczali. Specjalnie dla nich schódł z chłopaka ważącego około 100 kg zostało z niego 50 - 60 kg, zaczął palić pić> Próbował się do nich upodobnić a i tak usłyszał "byłeś ciotą i będziesz ciotą". Dzień przed załatwił wszystkie sprawy oddał książki do biblioteki, płyty z filmami dla kolegów. A ostatni telefon wykonał do K z którą byłem na spacerze.

Ja nie wiem co się dzieje z tą młodzieżą. To już 3 samobójstwo nastolatka w ciągu 2 lat. Pierwszy był K powiesił się mając 18 lat z powodu dziewczyny, zrobił to kilka dni przed wigilią. Jego mama ledwo przeżyła te święta a wigilię w szczególności. POchowała wtedy syna. Później był ten chłopak o którym już pisałem no i teraz R. Sami chłpacy. Czy to może już o nas facetach powinno się mówić słaba płeć? Jużnie wytrzymujemy tego wyścigu szczurów gdzie każdy każdego by zepchnął w przepaść byle wygrać. Ci 3 chłopacy nie wytrzymali. Pozbawili się szczęścia które mogło ich spotkać. A wystrczyło by aby ktoś z nimi porozmawiał. Myślę, że P (dziewczyna) odwiodłem od samobójstwa chociaż na jakiś czas. Rozmowa ze mną wyzwoliła ją ze złych emocji. Sama mówiła, że parę razy już o tym myślała. I sama doszła do wniosku, że potrzebuje rozmowy nie tylko ze mną cy innymi przyjaciółmi ale też z osobą kompetentną którą jest psycholog. jak na razie cieszy się zyciem i chyba już nie tak czesto myśli o tym żeby postradać życie.

Przepraszam wszystkich czytających, że takie są odstępy w notkach. Ale doszedlem do wniosku, że lepiej pisać żadko ale treściwie i na tematy, które mnie szczerze poruszyły. Pisanie o niczym mnie nie kręci a i wam pewnie nie chce się czytać takich notek.

środa, 27 stycznia 2010

Dzisiaj miałem poważną rozmowę z moją przyjaciółka która jest mi jak sisotra. Podczas niej mało co się nie popłakała. Powiedziałą wszystko to z czym ma problemy, z czym sobie nie radzi, o chłopaku z którym nie jest szczęśliwa bo to gówniarz emocjonalny. Powiedział, że pogadać z nim może tylko przes smsy bo jak dochodzi do spotkania w 4 oczy lub nawet przez telefon to ona musi cały czas podtrzymywać rozmowę. Wspominała też o swoim ojcu którego szczerze nienawidzi. Nie dziwę jej się. Ja też wyżaliłem się co mi lezy na sercu. Pod koniec naszej rozmowy powiedziała mi, że jestem jedyną osobą z którą może tak pogadać. Aż mi się miło zrobiło.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9